piątek, 23 września 2011

maly chlopiec i gecko

Marzeniem Mlodszego jest posiadanie jakiegos zwierzatka, najlepiej psa. Powoli dojrzewamy do podjecia decyzji o zakupie golden retrievera. Powstrzymuje mnie tylko poczucie odpowiedzialnosci za ewentualnego czworonoga: duzo podrozujemy i taki piesek sporo czasu spedzalby w przechowalniach dla zwierzat.
Na razie Mlodszy lapie na plazy kraby chwytem pensetowym i wklada do wiaderek z woda. Nikomu innemu z naszej rodziny sie ta sztuka nie udaje. Wyszukuje jaszczurki na podworku, przynosi je potem do domu i czyni proby zaprzyjaznienia sie z nimi.


środa, 21 września 2011

zaczynam popadac w kompleksy

Bylo tak.
Stalam pod drzwiami klasy w przedszkolu i razem z innymi matkami czekalam na dziecko, w tym konkretnym przypadku: na Mlodszego. Traf, los, pech czy cos chcialo, ze stalam obok zgrabnej, szczuplej, wysportowanej, na oko trzydziestolatki z przepieknymi, gestymi, dlugimi czarnymi wlosami. Zjawiskowa ta kobieta prowadzila konwersacje z dyrektorka przedszkola. Z wymiany zdan dowiedzialam sie co nastepuje:
- w ubiegla sobote bogini wyprawiala urodziny swojemu czterolatkowi;
- zaprosila na party 40scioro (!!!) 3,4,5latkow;
- sama udekorowala dom oraz 4.000m posiadlosci ziemskich wokol domu;
- na pytanie czy dobrze sie bawila, ze zbolala mina powiedziala, ze z ulga odetchnela, gdy 40scioro dzieci wraz ze swoim 40sciorgiem rodzicow zniknelo z jej rezydencji;
- dyrektorka, pragnac przelicytowac bostwo, powiedziala, ze na party urodzinowym jej 13stoletniej corki bylo 60cioro 13stolatkow...rowniez w domu.
Stalam z rozdziawiona geba i nie moglam uwierzyc, ze slysze, to co slysze.
Za 10 dni Mlodszy bedzie swietowal swoje 4te urodziny. Z 20sciorga dzieci w klasie wynegocjowalam zaproszenie chlopcow, czyli 10ro dzieci. Dodatkowo zaprosilismy 2 przyjaciol Mlodszego z ubieglorocznej klasy i dzieci mojej przyjaciolki Kate. Nie wiem ile osob przyjdzie. Na razie potwierdzilo obecnosc troje. Nie wyobrazam sobie w moim domu wiecej niz 15oro dzieci. Nie chodzi tylko o wielkosc domu, wszak podworze mamy ogromne. Trzeba sie przeciez jeszcze jakos tymi dziecmi zajac oraz z dziecmi przychodza tez rodzice...Ponadto wraz z iloscia gosci rosna tez koszty calego przedsiewziecia.
Czuje, ze powoli zaczynam sie w tym wszystkim gubic. Zdecydowanie nie nadaje sie na amerykanska matke.
Mezowi nic nie mowie. Tyral caly dzien i wrocil wykonczony, bo odrabial zalegle wyklady. Relaksuje sie teraz ogladajac ktoregostam Jamesa Bonda.